Fonomaster 610f - pasek talerza
- Zaloguj Zarejestruj się by odpowiadać
Jego następca (mam G601a) też jest manualny, bo to ramię nie umożliwia automatyzacji, nawet auto stopu. I całe szczęście, po doświadczeniach z pół i pełnymi automatami, zadowolenie znalazłem w użytkowaniu 100% manuala.
Jednak stanowczo wolę napęd paskowy, jak idlera.
Jestem podobnego zdania jak Kolega porlick.
Przez te pół wieku używania Fonomastera nie przeszkadza mi brak jakiejkolwiek automatyki.
Do tego stopnia nie ciągnie mnie do owej automatyki, że poczciwy WG1100 , a w zasadzie pokrywa robi za półkę na lekkie elementy.
Co do tego mechanizmu idlerowego to jednak musi być trwała konstrukcja, a problemy wynikające z tym konkretnym egzemplarzem to w większości nieumiejętna obsługa.
A widzę po pewnych charakterystycznych fragmentach, że ten gramofon był intensywnie eksploatowsny.
I o ile uda się pokonać drobne problemy to będzie kręcił nadal wiele lat.
W drugim moim Fonomasterze też nie ma śrubki ustalającej złącze.
@Zbychu58
W sumie było kilka wersji tych ramion. Być może mój egzemplarz był z tych rzadszych. Wszystko możliwe. W dobie przedcyfrowej i przedinternetowej miałem kilka zdjęć (jeszcze zwykłe, na papierze) mojego egzemplarza do sprzedażowego ogłoszenia na słup i tam były również szczegóły headshella z góry i od dołu. Dawno spalone w piecu.
Ciekawi mnie, co było powodem nabrania wstrętów do np. pełnej automatyki Daniela. Miałem i katowałem taki gramofon przez długie lata, zero problemów. Fakt, że zaraz po przyniesieniu nówki ze sklepu rozbebeszyłem go i "uzdatniłem" na podstawie spostrzeżeń przy serwisie Daniela koleżanki. Tam padły plastikowe BC147/8, wymagał też poprawek regulacyjnych i dokręcenia/zabezpieczenia kilku śrubek oraz wymiany krajowych krańcówek na takie ze złoconymi stykami, chyba francuskie to były.
Moim skromnym zdaniem Daniel był najlepszym polskim gramofonem, który po tych drobnych poprawkach łapał się do najwyższej klasy światowej dla sprzętu domowego.
@Zbychu58
W sumie było kilka wersji tych ramion. Być może mój egzemplarz był z tych rzadszych. Wszystko możliwe. W dobie przedcyfrowej i przedinternetowej miałem kilka zdjęć (jeszcze zwykłe, na papierze) mojego egzemplarza do sprzedażowego ogłoszenia na słup i tam były również szczegóły headshella z góry i od dołu. Dawno spalone w piecu.
Tak jak wspominałem w wykazie części zamieszczonych w instrukcji serwisowej występuje wkręt M2,5x 4mm.
Nie mam niestety rysunku złożeniowego.
Swoją drogą taki wkręt ma skok /z pamięci piszę/ 0,45mm, więc w rurce ramienia byłyby to symboliczne 2 zwoje.
Możliwe, że z tego względu przeszli na klejenie, a zamysł ze śrubką był konkretny, ale nie wypalił i po latach NU po to rozwiązanie sięgnęła.
A gramofon, to nie CD, tu TRZEBA i tak wstać z fotela co (najpóźniej) 22-24 minuty- i to przy nagraniu bez większych basów i dynamiki.
W 2ch ramionach, które posiadam- w G601a i w zapasie, złącze headshell'a jest również klejone- kroplą czegoś butaprenopodobnego, przez otwór w kołnierzu złącza.
Żaden pół, czy pełen automat nie ma tak dokładnego autostopu, by odtworzyć tak nagraną płytę do ostatniego taktu.
Jesteś pewny?
Każdy po serwisie nie powiem gdzie sobie poradzi z rozróżnieniem 1 mm. Wystarczy mały myk z fotoelementem i przysłoną. Da się osiągnąć bez trudu dokładności na poziomie 0,1 mm łuku zakreślanego ramieniem i tylko niewspółosiowość spirali rowka jest tu granicą.
Zbyt idealizujesz. Żaden autostop nie ma takiej dokładności, a przerwa między nagraniem, a ostatnim rowkiem jest znacznie poniżej 1 mm. Do tego minimalny błąd współśrodkowości i pozamiatane- albo nie wyłączy, albo podniesie zbyt wcześnie. Jedno i drugie, to porażka, której pozbawione są gramofony manualne.
- « pierwsza
- ‹ poprzednia
- …
- 9
- 10
- 11
- 12
- 13
- 14
- 15
- 16
- 17
- następna ›
- ostatnia »










Mechanizm powrotu ramienia połączony jest z wyłączeniem obrotów talerza.
W tym modelu tego nie ma, to pełny manual.
Z polskich gramofonów tą funkcję maja modele, które wymieniłem wcześniej. Co do Adama to nie wiem, bo nigdy nie miałem.