Urządzenia pomiarowe
- Zaloguj Zarejestruj się by odpowiadać
Jutro wieczorem mogę sprawdzić w swoim egzemplarzu.
Twój też ma logo olimpiady? Gdzieś czytałem że wyszła jakaś seria tych mierników z logiem z okazji olimpiady w Moskwie w 1980r. Mój jak widać ma logo, ciekawe ile takich było.
To nie mój, pisałem już, że czyjś pamiątkowy. Nie zauważyłem logo olimpiady - w którym miejscu jest u Ciebie?
Co z tą biegunowością baterii? Bo po inspekcji ocuconego pacjenta i ujawnieniu kolejnych rozbieżności pomiędzy tymi samymi schematami z różnych źródeł oraz pomiędzy nimi a realem wyszło na to, że te wiszące na kabelkach R14 Panasonica były jednak biegunowo dobrze podłączone.
Ano taki myk:
Wiem że nie Twój, ale chwilowo w Twoich rękach więc użyłem skrótu myślowego.
Logo jest w prawym górnym rogu wskaźnika - taki pałac jak u nas PKiN i pod nim kółka olimpijskie.
Wiem że nie wszystkie je mają, w sieci są zdjęcia tego przyrządu bez logo.
W moim nie ma kabelków, są blaszki przynitowane do PCB. Plus idzie na wyprowadzenie wspólne generatora oznaczone *.
Ma to sens - tranzystory są PNP, więc mamy plus na masie.
Natomiast na pewno jeden paluszek 1.5V to może być za mało aby ten miernik działał poprawnie - napisano tam 2.7-3.8V czyli powinny być 2 takie paluszki. Nie wiem jakie tutaj oryginalnie przewidziano ogniwa (może 2xR10?) ale raczej dziś ciężko będzie je zdobyć. Ja bym wstawił CR17450 jeśli się zmieści albo CR123 tylko że ta jest znacznie krótsza, trzeba byłoby jakiś adapter dorobić. Albo jakiś akumulatorek z serii 18XXX albo 16XXX.
Nigdy wcześniej go nie rozkręcałem ani też nie testowałem dokładnie z powodu braku baterii ale już widzę że to głupia konstrukcja, nie ma włącznika, generatorek pracuje cały czas zużywając baterie. :)
Dziękuję za cenny materiał poznawczy :-)!
Twój miernik jest zupełnie inaczej wykonany niż ten "mój" ;-).
Są niewielkie podobieństwa, ale więcej jest dużych różnic. Za chwilę zrobię odpowiednie ujęcia.
2xR10 - trafiłeś! Takie tam były przewidziane i stąd to mylące oznaczenie biegunowości, pokazane dla dwóch oddzielnych ogniwek. Zakłady "Elektron" w Starogardzie Gdańskim produkowały w owym czasie m.in. bateryjki cylindryczne złożone z dwóch takich ogniwek pod symbolem 2R10 (poznańska "Centra" dostarczała na rynek baterie płaskie 3R12, chyba najpowszechniej używane; zwykła kosztowała 2,90 zł, a wersja "super quality" 3,50).
Zastanawiające jest, że w komorę pojemnika w tym moim C4323 wymiarowo pasuje "jak ulał" Li-ion 18650 (trafne spostrzeżenie, dobra podpowiedź!) i takie zasilanie otrzyma ten miernik. Co więcej - gdy tylko zobaczyłem ten napis "2,7-3,8V" to zacząłem myśleć, czy ruscy znali wówczas aku Li-ion, bo napięciowo też idealnie!
Mam sporą ilość nowiutkich/zleżałych 18650 Panasia 3400mAh, obecnie mają ok.2500.
Jeśli potrzebujesz, to skrobnij PW - oddam gratis, będziesz miał zasilanie do swojego przyrządu. Jak ładować to pewnie wiesz - CC/CV 0,8A/4,15V.
W moim mierniku bateria jest włączana w obwód poprzez wetknięcie bolca wtyczki przewodu pomiarowego w gniazdo generatora lub omomierza, inaczej nie pracuje. Właściciel podał info, że 2R10 wystarczała na 2-3 lata eksploatacji. Biorąc pod uwagę nędzną jakość tamtych ogniwek z ich szacunkową pojemnością ok.1,0...1,5Ah można rokować dla Li-ionki sporo więcej. Niewykluczone, że ładowanie nie będzie wcale potrzebne jeśli trzymać w rezerwie drugi naładowany do STORAGE VOLTAGE (3,8V właśnie) akumulatorek. Zresztą - chińska nędza 18650 z demontażu jest dostępna po kilka złotych na znanych portalach, tu się jeszcze nadaje.
Za to jest kolejna zagwozdka - wprawdzie obydwa generatory dały się nakłonić do pracy, to jednak ten 465kHz daje silnie zniekształcony przebieg podobny do sinusa i zaśmiecony harmonicznymi obrzydliwie. Na oryginale P401, na krzemowym BF389 i na TG40 jest tak samo.
Generator 1kHz daje znośny prostokąt, na ASY34 z h21e w okolicach 200 ruszył od razu.
Przyczyny złej pracy generatora 465kHz upatruję w zagadkowym R28 w kolektorze T3. Z zasady projektowania takich prościutkich oscylatorów wynika, że tam powinien być jakiś drobny dławik.
W trzech źródłach schematów i opisów jest inaczej w każdym, w realu jest jeszcze inaczej - siedzi MŁT 100omów 0,5W tak jak widać to w Twoim. Niby w czeskim schemacie tak właśnie podano, w jednym ruskim są niejasności, ale ze wskazaniem na dławik z drutu oporowego 80 Zw +/- 3 Zw fi 0,1 HGW jakiej oporności drutu, w drugim ruskim wyraźnie mowa o osiemdziesięciu witkach takiego drutu na szpulce, ale też HGW jakiej. Wycięcie w PCB z rysunkową lokalizacją R28 tamże niewiele podpowiada.
Zaraz wrzucę oscylogramy.
EDYTKA: kolejno niby-prostokąt rzekomo 1kHz; rozpaczliwie porąbane 465kHz; 465kHz zmodulowane w 100% (coś za mocno, podają, że 20...90% ma być) tym 1kHz.
Generatory już OK. Chyba jeszcze nigdy wcześniej tak poprawnie nie chodziły :-).
Teraz dostrojenie częstotliwości. Jedyna możliwość dla 1kHz to dobór opornika, dla 465kHz trzeba będzie bawić się długo dobieranymi pojemnościami, bo o ruszeniu zalanego ruskim klejem rdzenia w cewce mowy nie ma. Chyba, że wodą królewską go...
Głębokość modulacji zgodna z opisem/deklaracją producenta, idzie czysto, bez deformacji i śmieci. Pobór prądu w normie.
Mam sporą ilość nowiutkich/zleżałych 18650 Panasia 3400mAh, obecnie mają ok.2500.
Jeśli potrzebujesz, to skrobnij PW - oddam gratis, będziesz miał zasilanie do swojego przyrządu. Jak ładować to pewnie wiesz - CC/CV 0,8A/4,15V.
Dziękuję, ale to byłoby zmarnowanie akumulatora. Ja ten miernik mam w ramach kolekcji, nie zamierzam go używać. Nawet lepiej że tam nie ma baterii bo jeszcze by wylała. :)[/quote]
Teraz dostrojenie częstotliwości. Jedyna możliwość dla 1kHz to dobór opornika, dla 465kHz trzeba będzie bawić się długo dobieranymi pojemnościami, bo o ruszeniu zalanego ruskim klejem rdzenia w cewce mowy nie ma. Chyba, że wodą królewską go...
Jak na złość, akurat 465kHz jest dość krytyczne jeśli chodzi o wartość, bo to ma z założenia służyć do sprawdzania toru p.cz. AM.
Ten 1kHz to nawet jak będzie 800 albo 1500Hz nie ma żadnego znaczenia.
Co mu było?
Dorzucę kilka fotek po umyciu PCB, teraz lepiej widać jak idą ścieżki.
Ogólnie tutaj ktoś świadomie lub nie przewidział możliwość rozłączania zasilania, ale w tym miejscu jest zworka z zielonego kabelka.
Co ciekawe potencjometr ewidentnie mógłby mieć włącznik, tylko mechanizmu włączania w nim nie zamontowano.
Jak na złość, akurat 465kHz jest dość krytyczne jeśli chodzi o wartość, bo to ma z założenia służyć do sprawdzania toru p.cz. AM.
Ten 1kHz to nawet jak będzie 800 albo 1500Hz nie ma żadnego znaczenia.Co mu było?
Tak, 465kHz jest ważne. Modulujący szedł na ok.700Hz i tak jak piszesz - nie ma to większego znaczenia, jednak miło będzie go podciągnąć krzynkę dla samej sztuki, żeby nie cierpiała ;-).
Co mu było? Martwy był. Mierzyłem te germańce naprędce w układzie, żaden sprawny tranzystor nie może mieć 110mV@1mA ("piszczałka" w multimetrze M890G) między bazą emiterem ani kolektorem. A te tak się zaprezentowały. Użytkownik podał info, że generatory działały w momencie wysyłania do mnie. Sprawdziłem już wyjęte z płytki tranzystory - no, w dwóch MP41 szału nie ma, ale walnięte na amen nie są. Ten P401 to nawet całkiem, całkiem jak na ruski german...
Sprzęt leżał u mnie dość długo. Tu jest bardzo wilgotno, duża amplituda dobowa wahań temperatury w pomieszczeniu, to nie miasto tylko las. Być może kilkudziesięcioletnia kalafonia i trochę przypieczona płytka dały takie wyniki pomiaru?
Masz może jakąś bliższą wiedzę na temat starzenia się tranzystorów germanowych? W innym sprzęcie AC151 przydały mi siwych włosów. Raz chodziły, raz się przytykały same z siebie. Wybrałem najlepsze, ale po jakimś czasie u użytkownika umarły całkiem. Zdobycie sprawnych AC151 gr.VII okazało się jak dotąd niemożliwe. Próbki zakupowe - szmelc. Czeka mnie chyba przekonstruowanie całego układu na krzem.
Niestety nie mam konkretnej wiedzy na temat germanów ale wiem kogo mogę spróbować podpytać. Dawno z człowiekiem nie rozmawiałem ale jutro spróbuję wydzwonić i może się czegoś ciekawego dowiem.
Ogólnie mam podobne doświadczenia do Twoich.
Padają w sumie bez konkretnego powodu, czasami w dziwny sposób (choć ogólnie półprzewodniki potrafią zaskoczyć usterką, a niektóre naprawdę trudno znaleźć) - niby jest sprawny ale układ się dziwnie zachowuje, wymieniasz na inny i zaczyna działać. Ale bywa że trudno jest znaleźć jakiś inny (nawet tego samego typu) który zapewni poprawne działanie układu.
Przećwiczyłem trochę german głównie na sprzęcie gitarowym i ogólnie "vintage audio", zdarzało się że ludzie przynosili do naprawy jakieś efekty gitarowe czy inne urządzenia na germanach.
Kolega z kolei budował dla siebie jakiś efekt gitarowy na germanach, zbudował dwie sztuki i każda brzmiała nieco inaczej. :)
Jak to z takimi rzeczami bywa, pewne cechy mogą zależeć od technologii której używał dany producent.
Errata: AC151 grupa VII - pozajączkowało mi się tymi wtykanymi na próbę do pamiątkowego multimetru.
Gdybyś mógł podpytać o takie, to byłbym zobowiązany.
Ale mam chwiejność wobec kolejnego potwierdzenia zaobserwowanego zdradzieckiego zachowania germanów. Chyba jednak wezmę się za bary z przeprojektowaniem na krzemowe pnp, będziemy mieli o czym rozmawiać ;-). Tylko jakieś niskoszumne muszę wyszukać, np. BC415. To w stareńkim, ale wyremontowanym generalką do imentu UHERku 24 special.
Oscylator 465kHz jak na zasilany niestabilizowanym napięciem nieskompensowany prościutki układ zachowuje się dość przyzwoicie. Wrażliwy na napięcie zasilania, bardzo wrażliwy na zmiany temperatury. Jeszcze wetknę mu tego BF389, powinno być lepiej.
Poprawa jakości działania została osiągnięta w drodze ustalenia punktów pracy tranzystorów doborem oporności. Zastanawiające jest, że pomiędzy wyjściowym nominałem rezystancji a wartościami znalezionymi jako właściwe są bardzo duże różnice, np. R26 zamiast 20k* na schemacie, a 27k w realu z fabryki słuszny zdaje się być 120k i z takim układ pracuje o niebo lepiej (oscylogramy). To rezystor sprzęgający modulator z oscylatorem 465kHz właśnie. 100 omów w kolektorze T3 jest OK, jego indukcyjność własna jest wystarczająca.
Rdzeń cewki potraktowałem wąskim strumieniem mocno ciepłego powietrza i był łaskaw dać się ruszyć - strojenie poszło gładko.
W modulatorze 1kHz jest oryginalnie C3 0,15uF i dobierany 10k* na schemacie, w realu jest "dobrany" 3k16 - z tymi wartościami jest ok. 700Hz. Przy zmniejszeniu do ok.2k75 przerzutnik odmawia dalszego przełączania. Wstawiłem mu jako C3 WIMKę 100nF i zobaczymy...
Elektrolicik C2 2uF/3V jest odwrotnie oznakowany na schemacie, w realu jest fabrycznie poprawnie wmontowany. Chwilowo jest tam 2u2/50, ale ten oryginalny nie zdradza zestarzenia i ma niską upływność oraz pojemność prawie w punkt. Chyba wsadzę go tam gdzie był i niech sobie popracuje w znanym towarzystwie ;-).
Jeszcze kłopot z potencjometrem zera omomierza...
- « pierwsza
- ‹ poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- …
- następna ›
- ostatnia »



























Właśnie o wykrycie tej pojemności mi chodziło. Nie wiedziałem, czy siedzi tam jakiś kondensator czy nie. A powinien, no i jest te "uspokajające" 22nF.
A tu Panie Dzieju taka zagwozdka - gdzie tu plus, a gdzie minus baterii ma być?