Kącik Marcina - ZRK M601SD
- Zaloguj Zarejestruj się by odpowiadać
Możesz jasno powiedzieć, że to są Twoje materiały z Twoich napraw, na Twojej stronie, a nie jakieś kryptoreklamy. Nikt tu nikogo za to nie będzie ścigał.
Pozdrawiam.
Albo po prostu podać czarne na białym a nie tworzyć kolejną tajemnicę lasu.
Magnetofon o przeciętnych parametrach. A że jest mało spotykany wynika z tego, że Sanyo ich po prostu mało zrobiło. Nie zdziwiłbym się gdyby się okazało że to była jakaś krótka seria pilotażowa by potem zbudować coś lepszego u siebie.
Głowica ferrytowa Sony była w stanie nagrywać sygnały 18kHz bez żadnych problemów. A aplikacja kompletnie upośledziła wszystko i w efekcie mamy MK 125 stereo o mniejszym kołysaniu obrotów.
Nie no z tym porównaniem do MK-125 trochę pojechałeś. Jednak Marcin ma tych herców trochę więcej (choć jak na Hi-Fi przy taśmie żelazowej faktycznie nie za wiele). To już jednak takiemu M531S bliżej do MK-125, choćby pod względem konstrukcyjnym (mechanika).
Finezja osiąga parametry i brzmienie Marcina przy dużo mniejszym skomplikowaniu mechaniki. Widać że Marcin jest zrobiony typowo po japońsku, mnóstwo pasków idlerów i przekładni, mimo zastosowania miękkiego sterowania.
Panowie, weźcie pod uwagę że M-601SD to początki 1974 roku, więc jego parametry czy rozwiązania mechaniczne nie mogły być zbytnio zaawansowane technologicznie patrząc z dzisiejszej perspektywy, ale jak na tamte czasy było to rozwiązanie bardzo dobre i o przyzwoitych parametrach. Analizując konstrukcje podobnych magnetofonów z tamtych czasów np. firm TEAC , Technics, widzimy że rozwiązania są praktycznie bliźniacze.
Panowie, weźcie pod uwagę że M-601SD to początki 1974 roku, więc jego parametry czy rozwiązania mechaniczne nie mogły być zbytnio zaawansowane technologicznie patrząc z dzisiejszej perspektywy, ale jak na tamte czasy było to rozwiązanie bardzo dobre i o przyzwoitych parametrach. Analizując konstrukcje podobnych magnetofonów z tamtych czasów np. firm TEAC , Technics, widzimy że rozwiązania są praktycznie bliźniacze.
Nie do końca tak było. Marcin wszedł na rynek w 1976. W tym samym czasie na rynkach zachodnich były już dostępne takie modele jak Akai GXC-760D czy Tandberg TCD-330. Oba modele wyposażone w 3 silniki, 3 głowice oraz system Double Capstan. Co ciekawe, że Tandberg miał 3 dyskretne głowice. Dodatkowo, można go było kupić w Pewexie, aczkolwiek kosztował około 600-700 dol. Czyli prawie dwa razy tyle co Marcin.
Zgadzam się z tym że M-601SD wszedł na rynek w 1976 roku (cena 33.000 PLN), niemniej mnie chodziło o konstrukcję firmy Sanyo, model RD-4600 na bazie którego powstał Marcin (oczywiście w uboższej wersji), konstrukcja ta datowana jest na 1974 rok (wynika to z datownika na dokumentacji w której posiadaniu był ZRK). Nie twierdzę że nie było lepszych decków w tym czasie, pisałem tylko że jak na tamte czasy ta konstrukcja nie była wcale taka zła jak na firmę Sanyo która nie była zaliczana do topowych marek. Naprawiałem kiedyś deck TEAC A-640 z bardzo podobnym mechanizmem stąd moje spostrzeżenia.
Zgadzam się z tym że M-601SD wszedł na rynek w 1976 roku (cena 33.000 PLN), niemniej mnie chodziło o konstrukcję firmy Sanyo, model RD-4600 na bazie którego powstał Marcin (oczywiście w uboższej wersji), konstrukcja ta datowana jest na 1974 rok (wynika to z datownika na dokumentacji w której posiadaniu był ZRK). Nie twierdzę że nie było lepszych decków w tym czasie, pisałem tylko że jak na tamte czasy ta konstrukcja nie była wcale taka zła jak na firmę Sanyo która nie była zaliczana do topowych marek. Naprawiałem kiedyś deck TEAC A-640 z bardzo podobnym mechanizmem stąd moje spostrzeżenia.
W czasach świetności kaseciaków, wiele firm używało tych samych transportów. Na przykład firma Sankyo (nie Sanyo) dostarczała swoich transportów dla wielu producentów. Nawet Nakamichi używał ich transportów. Transporty dwusilnikowe były bardzo podobne do siebie, nawet jeśli były od innych producentów. Jeden silnik do napędu rolek a drugi do napędu wałka przesuwu. Nie było tutaj za wiele do kombinowania. Kółka pośrednie to była codzienność. Mam jeden model Akai z takim rozwiązaniem i działa całkiem nieźle. Oczywiście nie jest to to samo co trzy silniki, ale gra dobrze. Dla mnie Marcin, podobnie jak Koncert, to był produkt-widmo. Nie znałem nikogo w tamtym czasie kto by posiadł Marcina czy Koncerta. Mogłem je tylko zobaczyć na obrazkach czy wystawach/targach.
Nikt się nie chwali, to ja się pochwalę.
Wszedłem właśnie w posiadanie Marcina, stan nie jest zły ale do ideału sporo brakuje. Co ciekawe nie ma numeru seryjnego ma za to numer inwentaryzacyjny (?), w środku wygląda na oryginał.
Na dzień dobry uszkodzony jest oczywiście pasek ale ponieważ zasyfił bieżnie kół zamachowych oraz osi silnika to idzie na półkę "na lepsze czasy" bo nie mam w tej chwili czasu żeby się tym zajmować.
Szkoda, bo bardzo byłem ciekawy jak ten legendarny magnetofon pracuje.
- « pierwsza
- ‹ poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- następna ›
- ostatnia »













Wszystkim szukającym info na temat M601SD Marcin a więc mechaniki i pasków polecam zajrzeć na www.johnyshop.pl znajdziecie tam film z naprawy Marcina.Dowiecie się tam jaki pasek główny zastosować w tym magnetofonie.Pozostał trzeba dopasować .