Kącik Marcina - ZRK M601SD
- Zaloguj Zarejestruj się by odpowiadać
Numer inwentarzowy przynajmniej teoretycznie świadczy także o czymś innym - sprzęt jest oryginalny, wyprodukowany w ZRK a nie w nocy w piwnicy z części wyniesionych przez pracowników z zakładów bo takie historie też znam, choć dotyczyły głównie magnetofonów i radiomagnetofonów przenośnych. Taka produkcja z 4 zmiany trafiała zwykle np. na Wolumen zwany w środowisku również jako "Perski". :)
Brak numeru seryjnego trochę mnie zaskoczył tym bardziej że w internecie da się znaleźć wypowiedzi ludzi którzy chwalą się numerem seryjnym podkreślając przy tym że tych magnetofonów było tylko ok. 1000.
Magnetofon pozyskałem od znajomego który po 40 latach się przeprowadza i robił porządki. Tak jak ja kończył Kasprzaka tyle że jakieś 30 lat wcześniej ale nawet na pracowniach uczył mnie jego wychowawca. :)
Z racji na czasy oraz specyfikę szkoły, znajomy pracował w ZRK a potem niemal aż do końca w Polkolorze/Thomsonie.
Urodziła mi się w głowie teoria że skoro nie ma numeru seryjnego ale jest numer inwentarzowy, mam go skąd mam, to może ten Marcin był magnetofonem do użytku wewnątrzzakładowego lub jakaś seria próbna, przedprodukcyjna. Byłaby to ciekawa historia egzemplarza, którą być może warto zachować. Obudowa nie jest pierwszej świeżości, więc zanim wypiaskuję trzeba takie rzeczy przemyśleć. :)
Trochę głupio pytać człowieka skąd ten magnetofon wziął, a nie pamiętam aby go używał kiedykolwiek (znam człowieka ze 30 lat, odkąd pamiętam używa MSH101).
Tak czy inaczej brak numeru seryjnego ogólnie jest dziwny. Nigdy nie zwracałem na to szczególnej uwagi ale nie kojarzę jakiegoś powszechnego braku numerów seryjnych, tym bardziej że na kartach gwarancyjnych był pozycją obowiązkową.
Pytaj bo możesz się nigdy nie dowiedzieć, wcale nie jest głupio pytać, trzeba to tylko odpowiednio ubrać w słowa, lub potoczyć ścieżkę rozmowy tak, aby sam ci powiedział po drodze.
Osobiście nie znam nikogo, kto w „tamtych” czasach mial prywatnie ten magnetofon. Ja zobaczyłem go podczas nauki w I LO w Bydgoszczy, gdzie był na wyposażeniu klasy i nigdy nie był użyty ;-)
Wpadł mi na chwilę w ręce w czasie porządkowanie szaf.
Jeśli ktoś jest ciekawy, co jest w środku Marcina i jakie to jest, to dużo fotek i opisów jest tu :https://forum.stereo-hifi.com/topic/4992-zrk-m601sd-marcin-naprawa-g%C5%82%C3%B3wna-z-udoskonaleniem/
Materiał krecikowy, żadna kryptoreklama. Obecnie na uzdrowienie oczekują u mnie 3 Marciny.
Bardzo jestem ciekawy, jak kolega Johny poradził sobie z silnikiem BLDC napędu kół zamachowych, który jest skandalicznym gruzem od początku, a z pokąsanym zębem czasu magnesem enkodera (dosłownie - we wszystkich jest popękany) żre prąd tak, że zasilacz ledwo wyrabia. W sumie to się kręci i niby wszystko OK...
Marcin nigdy nie był produkowany w Polsce, jedynie składany z nadsyłanych podzespołów, które nie za bardzo do siebie pasowały. Pisałem już szczegółowo o tym harakiri gdzieś na tym forum, nie pamiętam gdzie.
Niemal wszystkie wróciły do serwisu ZRK jako niesprawne, ZURiTy ich nie przyjmowały - brak instrukcji.
Pytaj bo możesz się nigdy nie dowiedzieć, wcale nie jest głupio pytać, trzeba to tylko odpowiednio ubrać w słowa, lub potoczyć ścieżkę rozmowy tak, aby sam ci powiedział po drodze.
Wiesz, czasami z różnych powodów pewnych tematów nie należy poruszać. Trzeba wiedzieć kiedy z kim i o czym można rozmawiać.
Akurat ten temat nie należy do tych z gatunku tabu, ale jest inny problem - człowiek się po prostu wyprowadził i tyle, nie mieszka już w pobliżu. Wyprowadzał się wczoraj, opróżniał swoje składziki i zapukał na zasadzie - chcesz jakieś graty to bierz. Mimo iż to mój sąsiad od 30 lat to jednak głupio w tej sytuacji zapytać "a skąd to masz?" :D
Stare powiedzenie mówi "darowanemu koniowi się w zęby nie zagląda". ;)
Osobiście nie znam nikogo, kto w „tamtych” czasach mial prywatnie ten magnetofon.
Jeśli faktycznie było ich tylko 1000 z czego jakaś część poszła na eksport, to trudno się dziwić. Myślę że jeśli ktoś jest spoza kręgu ZRK albo "partyjnego" to podobne szanse ma na zgarnięcie głownej pulu w totka.
Ilu znasz takich którzy trafili 6? ;)
Jeśli ktoś jest ciekawy, co jest w środku Marcina i jakie to jest, to dużo fotek i opisów jest tu :https://forum.stereo-hifi.com/topic/4992-zrk-m601sd-marcin-naprawa-g%C5%82%C3%B3wna-z-udoskonaleniem/
Materiał krecikowy, żadna kryptoreklama. Obecnie na uzdrowienie oczekują u mnie 3 Marciny.
Bardzo jestem ciekawy, jak kolega Johny poradził sobie z silnikiem BLDC napędu kół zamachowych, który jest skandalicznym gruzem od początku, a z pokąsanym zębem czasu magnesem enkodera (dosłownie - we wszystkich jest popękany) żre prąd tak, że zasilacz ledwo wyrabia. W sumie to się kręci i niby wszystko OK...Marcin nigdy nie był produkowany w Polsce, jedynie składany z nadsyłanych podzespołów, które nie za bardzo do siebie pasowały. Pisałem już szczegółowo o tym harakiri gdzieś na tym forum, nie pamiętam gdzie.
Niemal wszystkie wróciły do serwisu ZRK jako niesprawne, ZURiTy ich nie przyjmowały - brak instrukcji.
Dla mnie to akurat nie problem sprawdzić co jest w środku - wystarczy 4 śrubki odkręcić. Nie byłbym sobą gdybym nie odkręcił. Zamieszczę fotki swojego ale to na spokojnie gdy będę próbował go uruchomić. Na razie jednak nie mam na to czasu, mam rozgrzebanych 6 tematów w całej Polsce, które z przyczyn niezależnych ode mnie się skumulowały w jednym czasie, a dodatkowo od jutra jadę na urlop zaplanowany pół roku temu. Tak naprawdę powinienem ten urlop przełożyć ale to oznacza stratę sporej sumy i niezbyt mi się to widzi.
Podejrzewam że u mnie też coś z silnikiem będzie, ponieważ dość głośno pracuje bez paska. Zobaczymy jak się do niego dobiorę, może uśmiechnę się do Kolegi w sprawie tego silnika.
Jeśli chodzi o produkcję, to oczywiście nie moje czasy ale na YT są filmiki na których ewidentnie widać kondensatory Elwy, rezystory też wyglądają na nasze a niektóre na ZSRR. Nie przyglądałem się dokładnie jak to jest w moim bo rozkręciłem na szybko z myślą że wymienię pasek i posłucham jak gra, ale wychodzi na to że musiały przychodzić płytki albo gołe albo częściowo obsadzone elementami. Jeśli mowa o lutowaniu komponentów do płytki to jak dla mnie nie jest to montaż z klocków a już produkcja więc pozwolę sobie nie zgodzić się z twierdzeniem że te urządzenia nie były produkowane w Polsce. :)
Przy okazji, czy ktoś wie jakiej długości powinien być pasek?
Wszystkie Marciny, które przeszły przez krecikowe rączki miały elektrolity ELNA. W większości nadal zdatne z wyjątkiem najmniejszych pojemności.
Być może nasi chcieli coś urwać z niemałych kosztów i przejęli część montażu płytek, co jednak jest ułamkiem promila kosztów ogólnych. Płaciliśmy w zielonych, więc mogło się opłacać.
Nic mi nie wiadomo, żeby jakikolwiek podzespół Marcina był w całości robiony u nas, z wyjątkiem płytki obwodu sensorów zdaje się. Nasza to była głównie cyna, energia i urwanie głowy z tym montażem. Udział montowanych w dwustronnych metalizowanych japońskich PCB elementów to nie wiem, czy już produkcja, czy jeszcze nie. Nie czyniło to tego wytworu-porażki Sanyo polskim produktem. Pracowałem podówczas w ZRK i celowo była rozpowszechniana propaganda sukcesu, że to polski magnetofon. Dopóki sprawa się nie rozpruła via serwis, w ciągu tygodnia cały Zakład poznał prawdę.
Z powodu nienaprawialności większość Marcinów skończyła na śmietniku lub jako atrapy.
Dla mnie to akurat nie problem sprawdzić co jest w środku - wystarczy 4 śrubki odkręcić. Nie byłbym sobą gdybym nie odkręcił.
To potrafi każdy, kto ma Marcina pod ręką. A nie każdy ma.
Zobacz bardziej w środku, jeśli potrafisz - rozbierz obydwa silniki, ujrzysz prawdę. Tylko nie pisz, że nie widzisz potrzeby ;-).
No dobra, zmotywowałeś mnie - zdjąłem obudowę aby sprawdzić u siebie. :)
Kondensatory (oczywiście nie wszystkie) elektrolityczne to Elwa, foliowe Miflex, ceramiczne są nasze, podejrzewam że pomarańczowe tantale także, rezystory chyba wszystkie są nasze oraz ZSRR.
Na płycie zasilacza są dwa trymery które też wyglądają na nasze, a od spodu dwa kondensatory rurkowe również wyglądające na nasze.
Filmy na YT także całkiem dobrze pokazują elektronikę:
https://www.youtube.com/watch?v=uYCQuy0-JRQ
Aby nie marnować czasu przewiń do 6:30.
https://www.youtube.com/watch?v=SOF7HW6U7rQ
Tutaj ok 7:15.
Wychodzi na to, że całkiem sporo jest "bloku wschodniego" w tym japońskim urządzeniu. :)
Jeśli chodzi o definicję produkcji - cóż, ogólnie jest tak że nawet jeśli coś jest poskładane u nas w kraju z gotowych klocków to i tak można napisać "Made in Poland", a tutaj wygląda na to że mamy znacznie więcej niż tylko montaż z gotowych klocków, bo całkiem sporo elementów na płytkach jest naszej produkcji. Moim zdaniem od Sanyo musiały przychodzić gołe płytki + ew. część podzespołów.
Myślę że śmiało można powiedzieć że ten magnetofon był u nas produkowany. :)
W załącznikach kilka zdjęć, więcej nie robię bo musiałbym odkręcić więcej niż 4 śrubki. Przyjdzie na to czas.
Widziałem z bliska cały proces produkcji magnetofonów ZK200, chyba wszystkie operacje za wyjątkiem tych wykonywanych przez kooperantów, też licznych. Dlatego dość jaskrawo widzę różnicę pomiędzy takim pełnym procesem a montowaniem elementów na płytce.
W pełny proces zaangażowanych było ok.5-7 tysięcy osób. To widzę jako rzeczywistą produkcję.
Zaglądniesz do silników?
Różnie można podchodzić do pojęcia produkcja i różne można mieć oczekiwania względem pojęcia "Made in..." nieważne gdzie.
Dla mnie zdecydowanie czym innym jest montowanie z zestawu elementów, a czym innym jest to co widać choćby w moim egzemplarzu gdzie jednak dość dużo jest elementów pochodzenia nazwijmy to lokalnego.
Ekonomicznie ma to sens - zamiast opracowywać produkt od podstaw, lepiej jest kupić "know how". Zresztą dziś dokładnie tak samo to wygląda i jest zupełnie normalne - np. taki Dell, HP, czy Lenovo nie produkuje swoich procesorów czy pamięci tylko bierze je od Intela, AMD, Kingstona itp.
W branży AV to samo - matryce LCD produkują chyba 3 firmy na świecie, a producentów telewizorów czy monitorów są dziesiątki. Półprzewodniki też produkuje kilka firm na świecie, a urządzenia produkują tysiące firm - czy są tylko montowniami? ;) Tego się nie da wrzucić do jednego czy drugiego worka.
Podobno pierwsze egzemplarze Elizabeth także były montowane z japońskich podzespołów, również firmy Sanyo a dopiero później sukcesywnie zastępowano je podzespołami krajowymi. Myślę że z Marcinem miało być tak samo, tylko że zakończono produkcję. W sumie się nie dziwię - koncepcja magnetofonu pionowego była już chyba lekko za stara jak na końcówkę lat 70, a tym bardziej na lata 80 gdy upowszechniły się wieże. Zresztą w ogóle to dziwna koncepcja, pewnie wprost przeniesiona z magnetofonów szpulowych. Jeszcze dziwniejsza była koncepcja mechanizmu pod skosem (np. Technics 615) ale to inny temat.
Moim zdaniem w tamtym czasie taki magnetofon nie był nikomu szczególnie potrzebny, dlatego pozostał w sferze westchnień choć pewnie głównie za sprawą ceny i legendy "japońskości".
Awaryjność to w sumie normalna rzecz w wieku dziecięcym i pewnie gdyby samo urządzenie miało przyszłość to może pojawiłby się inny silnik, może więcej podzespołów zostałoby zastąpionych krajowymi (jak w Elizabeth - niemal 100%).
Silniki sprawdzę, ale raczej nieprędko. Na razie idzie w odstawkę, nie mam czasu na niego.
- « pierwsza
- ‹ poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- następna ›
- ostatnia »















One wszystkie nie miały z tyłu numerów seryjnych. Inwentarzowy wskazuje na poinstytucjonalną przeszłość.