UNITRA ze śmietnika
- Zaloguj Zarejestruj się by odpowiadać
Muszę się dziś pożalić...
Wyrzucając w punkcie zbiórki elektrośmieci, zobaczyłem w koszu wieżę Diora MiniLine i głośniki ZGC 30. Tak mi to wyglądało, bo nie pozwolili grzebać. Nawet rozmowa z kierownikiem zakładu (Remondis) nic nie dała. Po prostu beton. Argumenty, że to można uratować, że to nasze, polskie, że warto dać drugie życie. Po prostu NIC. Ani zabrać ani kupić. Aby dalej rozmawiać musiałbym mieć zezwolenie na przetwarzanie takich śmieci. To tylko u nas takie brednie. Sami niszczymy własna historię. Nikt nam tego nie narzuca. Jesteśmy nadgorliwi. Sprzęt był w dobrym stanie, kabelki ładnie zwinięte. Widać, że ktoś czyścił mieszkanie. Po prostu ŻAL !!!
Norma...
Dla siebie chciał.
Dobrze wie że to kasa jest.
Zaraz znajdziesz na sprzedajemy...
Może byc też tak, że mają monitoring i się tego rygorystycznie trzymają, bo firma która to odbiera za darmo stawia warunek, że nic nie może być "rozkradane" z tego co ludzie przyniosą. Miasto/gmina ma z głowy utylizację i koło się zamyka. Zarabia na tym firma recyklingowa, która w zyski wrzuca takie potencjalne fanty.
Też z paroma kierownikami takich punktów kiedyś rozmawiałem i w jednym taki powód usłyszałem.
"Że jakby ktoś zobaczył, że ktoś cos zabiera to on straci pracę a firma utylizująca, czegoś może zażądać w umowie lub zerwać umowę".
Dokładnie tak. Mają więcej do stracenia niż jakaś wieża za 500 zł.
To tylko u nas takie brednie.
A myślisz, że w Niemczech jest inaczej?
Nie ma takiej możliwości, aby towar, który da się zamienić na pieniądze z takich miejsc nie wypływał.
Tylko ryby raz biorą, a raz nie.
Ludzie biorą zawsze.
Każdy chętnie do płacy minimalnej dorobi.
Ale jak się chce wyjąć cokolwiek z kontenera za friko, to nie ma się czemu dziwić.
Sporo towaru w ofertach internetowych pochodzi z takich miejsc.
Nawet rozmowa z kierownikiem zakładu (Remondis) nic nie dała. Po prostu beton. Argumenty, że to można uratować, że to nasze, polskie, że warto dać drugie życie. Po prostu NIC. Ani zabrać ani kupić. Aby dalej rozmawiać musiałbym mieć zezwolenie na przetwarzanie takich śmieci. To tylko u nas takie brednie. !!!
A może trzeba było policją postraszyć i przytoczyć art. 3 pkt 1 u.o.z.o.z.
"zabytek - nieruchomość lub rzecz ruchomą, ich części lub zespoły, będące dziełem człowieka lub związane z jego działalnością i stanowiące świadectwo minionej epoki bądź zdarzenia, których zachowanie leży w interesie społecznym ze względu na posiadaną wartość historyczną, artystyczną lub naukową;"
Ponadto, nie musi być wpis do rejestru aby uznać za zabytek, nie musi mieć minimum 50 lat.
Podejrzewam że niektórzy z tych betonów zmiękną.
To nie jest takie proste...
Nie ma przepisu zmuszającego takie miejsce do sprzedaży czegokolwiek i komukolwiek dalej...
Z zasady ma to iść na przemiał.
Jak ktoś się z kimś umówi na jakieś oględziny i zabieranie lub odkupywanie sprzętów to jego sprawa, i to jest tylko na gębę.
Jak skup odmówi, nic nie zrobisz.
Rozmowa z kierownikami, to najgorsze rozwiązanie z możliwych.
A jeśli chodzi o przepisy o ochronie zabytków, to są to tylko przepisy, a pracownik takiego punktu ma je głęboko w tyle.
Informowanie o zamiarze powiadomienia policji spowoduje, że taki.punkt mamy spalony na zawsze.
Co do zasady obrót i utylizacja odpadów odbywa się na podstawie rygorystycznych przepisów...teoretycznie.
A jeśli chodzi o Niemcy, to zdarzało mi się przed laty załadować całego busa towarem z kontenera i nikt nie robił z tego tytułu problemów.
Chyba, że polski celnik.
- « pierwsza
- ‹ poprzednia
- …
- 139
- 140
- 141
- 142
- 143
- 144
- 145
- 146
- 147
- …
- następna ›
- ostatnia »











Dostawaliśmy takie na 5 lecie zakładu, tj 5 lat Thomsona w Piasecznie
Unitra jest jak fasolki wszystkich smaków... Nigdy nie wiesz na co trafisz...