Nie wiem ale zapytam, to się dowiem.
- Zaloguj Zarejestruj się by odpowiadać
Nic z tego nie rozumiem, absolutnie.
Nie powiedział w ogóle jakie jest zadanie tego.
Nic z tego nie rozumiem, absolutnie.
Nie powiedział w ogóle jakie jest zadanie tego.
Nic z tego nie rozumiem, absolutnie.
Nie powiedział w ogóle jakie jest zadanie tego.
Proszę, w razie niejasności/wątpliwości spoko dopytaj ;-).
Takie dodatkowe szyny instaluje się pomiędzy szynami jezdnymi (nomenklaturowa nazwa: tokami) w celu zapobieżenia zbyt dalekiemu wyjściu ewentualnie wykolejonych osi od międzytorza, czyli przestrzeni pomiędzy tokami. Zwykle widać je np. na mostach, wiaduktach - we wszystkich takich miejscach/odcinkach, gdzie kolizja wykolejonego taboru z obiektem blisko skrajni miałaby musowo dramatyczne następstwa.
Skrajnia kolejowa to umowny obrys największego dopuszczalnego rozmiaru poprzecznego i pionowego taboru, czyli szerokość na konkretnej wysokości nad główkami szyn i takaż wysokość. W tym polu obrysu nie może znajdować się żadna stała przeszkoda, żaden obiekt, gdyż tabor "zawadzi" o niego. Jeśli kogoś interesuje, mogę podać dokładne wymiary tej skrajni.
Omawiane szyny dodatkowe, zwane odbojnicami nie pozwolą wyjść taborowi poza określoną "skrajnię awaryjną" w przypadku wykolejenia, gdy zestawy kołowe biegną nie po szynach, lecz obok nich. Obiekt zabezpieczony takimi odbojnicami jest nieco szerszy niż ta skrajnia awaryjna i kolizja np. wagonu z konstrukcją mostu nie nastąpi. Wszystko przez to, że tabor kolejowy reprezentuje sobą wielką masę, a więc i wielką bezwładność, a co za tym idzie także wielką energię w ruchu, nawet przy małej prędkości. Kolizja pociągu z konstrukcją kratownicy przeciętnego mostu stalowego przy 25 km/h to pewne jego zniszczenie. Z pociągiem, zwłaszcza pasażerskim byłby istny armagedon, pierwszy kolidujący pojazd (wagon) zablokuje drożność mostu i reszta się na nim spiętrzy. Z tego pierwszego i następnego raczej nikt żywy by nie wyszedł, bo skrócą się do kupy złomu o wymiarze wzdłużnym paru metrów (z 50-ciu).
Także tego... Już wiecie, po co są te zagadkowe szyny.
Taką samą nazwą określa się elementy wymuszające kierunek toczenia zestawu kołowego przebiegającego przez krzyżownicę rozjazdu (zwrotnicy). Zabezpieczane stałą belką wzdłużną osadzoną od wewnątrz szyny tocznej jest jedno koło zestawu, gdy drugie przechodzi przez krzyżownicę i może chciałoby sobie pojechać nie tam, gdzie trzeba, ale to drugie trąc o odbojnicę mu nie pozwala. Koła zestawu są połączone osią fi 200...330 mm na stałe, jeden zestaw wagonowy z kołami fi 1000mm waży ok. 1150 kg.
Wyjaśnienie Krecika w pełni oddaje istotę rzeczy. Wychowałem się na dworcu kolejowym (cokolwiek to znaczy). Też mogę służyć pewnym spektrum wiedzy kolejowej, choć zapewne nie tak rozległej i szczegółowej jak u Andrzeja :)
Wychowałem się na dworcu kolejowym (cokolwiek to znaczy). Też mogę służyć pewnym spektrum wiedzy kolejowej [...]
Nie chcesz chyba powiedzieć, że w Sątopach-Samulewie ?
Poszukaj pod hasłem "Dzieciaki z peronów" ;-). O tym, co tam się wydarzyło pewnej bardzo mroźnej styczniowej nocy to chyba coś wiesz.
Z różnych istotnych powodów coś tam z pociągami miałem wspólnego (głównie pociąg ;-)), moja skromna wiedza jest raczej czysto amatorska. Ale kilku(-nastu?) powiązanych epizodów z mocnymi, wręcz ekstremalnymi doznaniami* w obie strony nie da się zapomnieć. Jak ktoś szuka wrażeń, to w końcu znajdzie ;-).
Czasem daleko powyżej oczekiwań.
*- nie, nie kładłem się między szynami przed/pod pociągiem. Na szynach też nie. Nic z takich poje..nych zabaw.
Nie, w Ustroniu w latach 1962-1973. To mi zaszczepiło kolejowego bakcyla. Do Sątopów - Samulewa dojechałem w tydzień w 1976 roku z Ustronia na rowerze. Nie nocowałem na stacji. Nocowałem w stodole. Pamiętam wysoki, jak na wieś, budynek stacyjny. Nie miałem szczególnie groźnych przeżyć związanych z kolejami. Oprócz jednego, kiedy TKt48 odcięła głowę mojej ukochanej kurze jarzębatce. Beczałem cały dzień ze zgryzoty. Było to cięcie niezwykle precyzyjne. Rosół nie chciał mi przejść przez gardło. Babcia rozpaczała tylko z tego powodu, że wewnątrz kury w jajowodzie było chyba ze 12 jeszcze nieuformowanych jaj.
Zawsze można na was liczyć panowie, dzięki.
Proste i logiczne.
Po tym pierwszym wideło byłem tak samo 'głupi' w tym temacie, jak przed jego obejrzeniem...
W zdobywaniu wiedzy bardzo ważny jest jej odpowiedni przekaz, sam się do tego stosuję udostępniając ją tu na forum, i fajnie jest doświadczyć tego samego w drugą stronę, najpierw najprościej łopatą do głowy, a jak ktoś chce informacji więcej, to dwiema, z tym że ta druga już jest precyzyjna. :-)
P.S. - Nigdy nie jechałem pociągiem, nawet w nim nie siedziałem.
To się przejedź. Świetna sprawa. Szkoda, że już nie ma prawdziwych ciuchci. Chyba, żebyś pojechał jakimś nostalgia cugiem, np. w Wolsztynie. Pendolino to już nie to :)
Cóż, są u mnie takie przejazdy, no i mój rejon to zagłębie wąskotorówek :-)
- « pierwsza
- ‹ poprzednia
- …
- 332
- 333
- 334
- 335
- 336
- 337
- 338
- 339
- 340
- …
- następna ›
- ostatnia »










Czy chodzi Ci o odbojnice?
https://youtu.be/RVEjY6U7ViU?si=-6WDc_TUrR7iUOT4