60 piosenek na godzinę
- Zaloguj Zarejestruj się by odpowiadać
Musiałbym zapytać nieboszczka Freuda jak to jest z podświadomymi wątkami, bo myślałem "prościutkiego" a z klawiszy zeszło "prostackiego".
BoneyM kojarzy mi się jednoznacznie i mimowolnie z Kasprzakiem, codziennie po parę godzin przymusowego odsłuchu "Daddy cool" i "Brown girl in the ring", niemal cały czas z którejś z kabin przez uchylone drzwi było słychać postrzępione/urywane te dwa kawałki. W tzw. studio źródłowym taśma była nagrana chyba w większości właśnie tym. To "studio" to stojący w wolnej kabinie magnetofon, z którego sygnał był rozsyłany przewodowo stałą instalacją do wszystkich kabin i służył jako dyżurny sygnał do prac przy magnetofonach bieżąco produkowanych na etapie końcowych czynności kontrolnych.
Więc troszeczkę mi się przejadło to BoneyM. W tamtym okresie nie było chyba imprezy typu "prywatka", na której nie leciałoby po kilka razy pół dyskografii tego zespołu. Bo do wygibasów to faktycznie były bardzo odpowiednie dźwięki ;-).
"Wolne numery" też były w repertuarze tego jednego pana i dwóch pań. Ten drugi pan to tylko maskotka zespołu. Całą robotę organizacyjno-logistyczną robił Frank Farian, on też robił za chórki i backvoices na nagraniach.
"Proszę mi to nagraj" zaśpiewała pani do elmasza podczas rozmowy na podsłuchu.
https://www.youtube.com/watch?v=5OUuG1iGnLE
cytat Krecik: "Wolne numery" też były w repertuarze tego jednego pana i dwóch pań."
W kwestii formalnej, trzech pań: Liz Mitchell, Maizie Williams i Marcii Barrett :). Gościnnie jeszcze jedna, czyli Precious Wilson z Eruption w piosenkach "Let it all be music" i "Hold on I'm Coming" z albumu "Oceans of fantasy" BoneyM.
Nie lubiłem wolnych piosenek Boney M. Była to dla mnie "wielka smuta".
Na początku były chyba tylko dwie, gdy zespół był jeszcze mało znany i nieco inaczej się nazywał. "Boney" czy jakoś podobnie, ale bez "M".
W okresie szczytowego rozgłosu to niekiedy chyba 4 głosy żeńskie było słychać, ale to jedynie moje przypuszczenia słuchowe. Być może wytrawna, zaawansowana realizacja dźwiękowa. Ostatecznie pan F.Farian amatorem w tym temacie nie był ;-).
W Boney M. z racji wieloletniego wykonywania profesji, jak to się wtedy szumnie nazywało "prezenterem dyskotek" siedziałem dosć mocno i nie przypominam sobie, aby grupa liczyła tylko dwie dziewczyny i inaczej się nazywała. Mógłbyś przytoczyć jakieś źródło tej informacji? Chętnie bym zobaczył.
Moja wiedza co do składu jest taka sama, jak w dostępnych źródłach, czyli:
1976–1981 oraz 1986–1989 Bobby Farrell, Liz Mitchell, Maizie Williams i Marcia Barrett – oryginalny skład z czasów popularności zespołu.
1982–1984 - Liz Mitchell, Maizie Williams, Marcia Barrett i Reggie Tsiboe.
1984–1986 Bobby Farrell, Liz Mitchell, Maizie Williams, Marcia Barrett, Reggie Tsiboe.
Źródłem tej niepotwierdzonej informacji jest starszy (znacząco starszy;-)) kolega z ZRK, który był mocno związany z Polskim Radiem. Info pochodzi z początku 76 roku. Myślę, że w Necie może coś na ten temat być, trzeba by pokopać.
Kolega ów zadawał się bliżej z panem W.Mannem, więc był dla nas leszczy autorytetem w temacie. Osobiście nie wątpię, że omawiana informacja jest co najmniej bliska prawdy. Może śledzika na wcześniejsze dzieje każdej z tych pań warto byłoby przyłożyć? Ten wcześniejszy zespół też zdaje się był niemiecki.
Spróbuję w tym pokopać. Mimo młodego wieku, w 1976 roku w wakacje już mocno kręciłem czarnymi plackami w ciemnym rozbłyskującym kolorowymi światłami z lusterkową kulą u sufitu pomieszczeniu. Oprócz placków były też taśmy odtwarzane z ukrytego szpulowca. Zdobycie płyt nie było ani łatwym, ani tanim zadaniem. Byłem wtedy "pomocnikiem" głównego pana prezentera. Cały czas siedział w kanciapie z "towarami". Przychodził przed północą wygłosić dwa wyrazy, czyli "dobranoc państwu".
EDYCJA: Krótkie śledztwo doprowadziło na tę chwilę do informacji, że faktycznie pierwszy utwór sygnowany przez Boney M. czyli "Baby Do You Wanna Bump" był nagrany z udziałem dwóch dziewczyn - Liz Mitchell i Marcii Barett. Maizie Williams dołączyła wkrótce do składu, ale nie śpiewała na żywo, markując wokal i tańcząc. Tak więc można przyjąć, że piosenki Boney M. były wykonywane przez dwie dziewczyny (nie licząc gościnnie występującej Precious Wilson). Natomiast nie dotarłem do informacji o innej, wcześniejszej - skróconej nazwie zespołu.
@Edgor, zrobiłeś mi dzień :-)!
Nie mów, że to z kasety leci... Bo nie uwierzę ;-).
- « pierwsza
- ‹ poprzednia
- …
- 111
- 112
- 113
- 114
- 115
- 116
- 117
- 118
- 119
- …
- następna ›
- ostatnia »










Nie oceniam teledysków, tylko muzykę.
"Rażący plaback" - tak, to typowe dla teledysków lat 70. i częściowo 80.
Wg mnie BoneyM. to nie jest muzyczne prostactwo. Technicznie doskonale nagrane przeboje do tańca. Takie było ich przeznaczenie i tę rolę spełniały bardzo dobrze.
Greensleeves - tak. Średniowieczna muzyka. Nie słuchałem drugiej strony.
„I stąd wiemy, że Ziemia ma kształt banana”