Nie wiem ale zapytam, to się dowiem.
- Zaloguj Zarejestruj się by odpowiadać
Ok. Sprawa wyjaśniona.
Dopowiem jeszcze dla jasności, że cała seria ZK246/2404/2405/Dama Pik była genetycznie trochę chora na tendencje do pasożytniczych oscylacji. Powodów było kilka na raz:
- duże nieekranowane fragmenty instalacji zarówno absorbującej, jak i emitującej pole EM,
- słabe odsprzęgnięcie pierwszych stopni przedwzmacniaczy,
- wspólny niestabilizowany zasilacz do wszystkiego,
- luźno mocowane płytki przedwzmacniaczy z elementami "mikrofonującymi", zwłaszcza tantalami 1uF,
- pętle kompensacyjne pola 50Hz+harmoniczne w obwodach emiterów pierwszych stopni wzmocnienia; 50 Hz od silnika SAZ7 kompensowały dość skutecznie, ale zbierały też wszystkie inne składowe pól rozproszonych,
- niepotrzebna komplikacja układu sygnałowego dot. funkcji przepisywania ze ścieżki na ścieżkę; tu musiano ograniczyć pasmo do 9 kHz, bo inaczej nie dało się powstrzymać wzbudzenia,
- jeszcze kilka innych przypadłości, trudnych do usunięcia.
Tendencje takie występowały zwłaszcza na zapisie, ale i na odczycie też nie było dobrze. Zwróćcie uwagę na pocięte ścieżki na początku przedwzmacniaczy w niektórych magnetofonach - to dla poprawy odsprzęgnięcia pierwszej "dwójki" tranzystorów.
Wspomnę jeszcze, że po poprawieniu w/w niedoskonałości M2404S bez problemów straszył sąsiadów wewnętrznym wzmacniaczem 2x45VA, bez żadnych cudów z oscylacjami. Zrobiłem dwa takie magnetofony na zamówienie już po odejściu z ZRK.
M2404S z wewnętrznym wzmacniaczem 2x45VA??
Niesamowite.
Regulacja poziomu głośności przy tej mocy zapewne nie była łatwa przy pomocy tych krótkich suwaków. Lekkie omsknięcie i ściany leciały. Chyba obrotowy byłby wygodniejszy.
Niema się co dziwić, przecież modyfikował Krecik a jest znany z dokładności.
Ja też się zdziwiłem jak nabytą elizabetkę otworzyłem, a tam końcówki mocy na 2n3055, szacuję jej moc od 50 do 100VA przy 4ohm.
Ten oryginalny wzmacniacz, "bida-komplementarny" jak to jeden mawiał był całkiem wystarczający po podłączeniu zewnętrznych głośników. Bo te wbudowane to trzeszczały plus do tego wibracje obudowy dawały opłakane efekty.
A to tylko 5W (niektóre źródła podają 4W). Strach pomyśleć co się działo w izbie po odpaleniu tych 45 watów.
M2404S z wewnętrznym wzmacniaczem 2x45VA??
Niesamowite.Regulacja poziomu głośności przy tej mocy zapewne nie była łatwa przy pomocy tych krótkich suwaków. Lekkie omsknięcie i ściany leciały. Chyba obrotowy byłby wygodniejszy.
Tak, obrotowe byłyby lepsze, ale i na tych fabrycznych suwakach dawało radę. Zresztą zawsze byłem zwolennikiem potencjometrów obrotowych hermetycznych i dobrze ekranowanych. Względnie dobre, właściwie uszczelnione suwaki ma np. Koncert, ale i tam dostają się te najdrobniejsze pyliste drobinki mordujące ścieżkę oporową.
Te wzmacniacze zaczerpnąłem z jakiejś powszechnie dostępnej książki, nie pamiętam jakiej, ale chodziło to jak na tamte czasy doskonale. Na obecne też byłoby raczej niezłe. Może ktoś z Was spotkał się z tym schematem ? Opisany był właśnie jako 2x45, ale w rzeczywistości lepiej dawał, bo żarówki H4 12V palił bez trudu z równolegle dołączonymi zestawami 15 omów. Bezproblemowy układ jeśli chodzi o stabilność termiczną i prądy spoczynkowe. Pamiętam, że na wejściu miał dwójkę różnicową ze źródłem stałoprądowym. Według schematu miał zasilanie symetryczne chyba 2x35V, ale zrobiłem trochę więcej - 40? 42? 2N3055 Toshiby na prądowym, czwórkami dobieranymi, wtedy były najłatwiej dostępne ze stuwoltowych tranzystorów mocy, na schemacie były pojedyncze.
Niema się co dziwić, przecież modyfikował Krecik a jest znany z dokładności.
Ja też się zdziwiłem jak nabytą elizabetkę otworzyłem, a tam końcówki mocy na 2n3055, szacuję jej moc od 50 do 100VA przy 4ohm.
Taka Elizabetka stoi metr ode mnie, ale ma "tylko" 2x30VA, bo większy trafoszczak nie wszedł do środka. Służy jako-tako od ponad 40 lat. Najlepsze co tam siedzi w środku to głowica UKF, na wydupiu gdzie inne radia wcale nie grają mam stacji gęsto, jedna przy drugiej i nachodzące na siebie. Z Warszawy jest jakieś 60 km w prostej, wskaźnik do oporu na Trójce.
Ten oryginalny wzmacniacz, "bida-komplementarny" jak to jeden mawiał był całkiem wystarczający po podłączeniu zewnętrznych głośników. Bo te wbudowane to trzeszczały plus do tego wibracje obudowy dawały opłakane efekty.
Dokładnie tak jak piszesz - wystarczały aż nadto.
Jak zawsze u Ciebie. Dobry pomysł i super realizacja.
Przy okazji, poza tematem głównym. Akceptujesz listę "wolnych" kawałków z https://unitraklub.pl/temat/26797?page=224#comment-150573 ? :)
A to tylko 5W (niektóre źródła podają 4W). Strach pomyśleć co się działo w izbie po odpaleniu tych 45 watów.
W izbie to się nie dało, bo sąsiedzi dzielnicowego zaraz wołali.
Zrobiłem razu jednego imprezkę na tych magnetofonach zanim poszły do zamawiającego. Osiem zestawów ZG20C (chyba takie miały oznaczenie - nie pamiętam, dwa GDN-y na gumie i trzy takie same wysokotonowe w każdym) ledwo-ledwo się wyrabiało "na czysto" pod jednym magnetofonem.
- « pierwsza
- ‹ poprzednia
- …
- 222
- 223
- 224
- 225
- 226
- 227
- 228
- 229
- 230
- …
- następna ›
- ostatnia »










Tak Wojtku, bo pisze:
Cytat:
"bodajże inżynier Głuski wprowadził "antykorekcję", czyli dwie pary styków zwierających wyjścia przedwzmacniaczy do gleby przez kondensatory 0,1uF w pozycji ZAPIS. Te styki były umieszczone pod klawiszami i poruszane dźwignią przełącznika Z/O."
W innym wątku krecik też o tym już wspominał, ale nieco szerzej.