Kącik offtopowy - rozmowy wszelakie.
- Zaloguj Zarejestruj się by odpowiadać
A Latającego Holendra ty widział?
A Latającego Holendra ty widział?
Ale on nie zaje...nie przewałkował moich pieniążków. Mówiło się o kilku/-nastu miliardach, szumne wodolejne rozmowy i wywiady z kimś-nikim w Necie, obiecanki macanki...
I nagle cisza.
Ja bym postawił na klasyki.
Można je przerobić na hybrydowe.
Ty się zającu nie śmiej, na tamte czasy to był całkiem niezły pojazd. Odpowiednio siermiężnie zrobiony, odpowiednio uciążliwy dla wszystkich i jeździł zadziwiająco zawzięcie. Cała komunikacja w wielu miastach i prawie cały PKS stały na Jelczach - "Ogórkach", czasem z "Korniszonami".
Ty się zającu nie śmiej, na tamte czasy to był całkiem niezły pojazd. Odpowiednio siermiężnie zrobiony, odpowiednio uciążliwy dla wszystkich i jeździł zadziwiająco zawzięcie. Cała komunikacja w wielu miastach i prawie cały PKS stały na Jelczach - "Ogórkach", czasem z "Korniszonami".
W drugiej połowie lat siedemdziesiątych takim właśnie "ogórkiem" dojeżdżałem do szkoły. Pamiętam, jak zimą pusty autobus podjechał na początkowy przystanek i kierowca zabronił ludziom wsiadać. Powiedział, że ogrzewanie nie działa i on musi je "przepalić". Wziął kawałek gazety, zwinął ją w rulon, i od strony kierowcy, na zewnątrz, otworzył jakieś małe drzwiczki. Potem włożył tam palącą się gazetę. Za chwile autobus był szary od dymu. Po kilku minutach dym uciekł i mogliśmy wsiadać. Po takiej "kuracji" ogrzewanie dawało jak wulkan.
Ja też :) i do tego ten ogórek był w przyczepką, bo było w nim masa dzieci, że nawet rozkładane krzesełka pomiędzy siedzeniami nie wystarczały aby wszyscy siedzieli ;).
Czesi skonstruowali bardzo dobry autobus. Coby nie powiedzieć. U nas w górach nawet w śnieżne zimy dawały radę na serpentynach do i z Trójwsi Beskidzkiej.
Czesi skonstruowali bardzo dobry autobus. Coby nie powiedzieć. U nas w górach nawet w śnieżne zimy dawały radę na serpentynach do i z Trójwsi Beskidzkiej.
Bo to był autobus skonstruowany do jazdy po górskich krętych drogach. Dlatego miał tylne koła w 3/4 długości. W komunikacji miejskiej też jeździły, potem zastąpione Berlietami i Ikarusami. Przynajmniej u nas w Krakowie.
Zgadza się. Pamiętam jazdę Berlietem zimą z dworca głównego do Bronowic. Ściśnięci jak śledzie w puszce. Ja w jednej ręce ZK-246, w drugiej węgierskie wydanie płyty ABBY "Voulez Vous" plus na ramieniu torba z wałówką. Oj byli czasy. Zima 79/80. Zszywane ogórki też wtedy kursowały.
Czesi skonstruowali bardzo dobry autobus. Coby nie powiedzieć. U nas w górach nawet w śnieżne zimy dawały radę na serpentynach do i z Trójwsi Beskidzkiej.
Ja człowiek z nizin, przez lata nie wiedziałem do czego jest ta wajcha na osłonie silnika :-)
- « pierwsza
- ‹ poprzednia
- …
- 197
- 198
- 199
- 200
- 201
- 202
- 203
- 204
- 205
- …
- następna ›
- ostatnia »













Z okazji 2001 wpisu w tym wątku zapytam Panów śmiało: ktoś z Was wie może, co się stało z naszą kasą wywaloną na ten milion czy ileś tam polskich samochodów elektrycznych ? Albo zna kogoś, kto mógłby wiedzieć ? Bo to dość sporo tych pieniędzy było. Starczyło by na nowy sprzęt niezłej klasy dla każdego :-(((...
Widział Ktoś taki samochód gdziekolwiek ? Może to tylko z tego lasu nie widać ?