Kącik offtopowy - rozmowy wszelakie.
- Zaloguj Zarejestruj się by odpowiadać
Doładowany kompresorem jest w Lotusie, a nie turbo, dokładnie taki sam silnik jak w naszych samochodach.
2ZZ-GE wolnossący, 2ZZ-GZE z kompresorem.
Chociaż z tego co wiem w jakichś ostatecznych wersjach lotusa miały normalnie turbinę.
Faktycznie doładowali te mocniejsze wersje 2ZZ.
Corolle też były doładowane, Corolla TS Compressor 225 KM, i Corolla TS Bemani tylko na rynek Szwajcarski 272 KM.
Czyli jednak da się uturbic silnik o wysokim stopniu sprężania. Czytałem kiedyś artykuły o dokładaniu sprężarki do Celi gen VII i zawsze pisali, ze trzeba po pierwsze obniżyć stopień sprężania. Jak widać, nie jest to konieczne.
Zawsze się człowiek czegoś nowego dowie :-)
A ile to chleje takie uturbione?
Bo z turbiną (nie z Roots'em ani dynamicznym wirnikowym) teoretycznie powinno mniej niż wolny ssak.
Po mojemu tylko turbina (dobrze jest, jeśli wspomagana elektrycznie) ma sens.
Z Celicami miałem trochę do czynienia.
Najbardziej lubiłem "165".
Dwa sezony serwisowałem ją w Rallycrosie.
Ale najpierw musiałem ją odbudować praktycznie od "0".
Jeździł nią mój serdeczny kolega i z reguły łapał się w finale A.
Patrząc z perspektywy czasu to dzisiaj byłaby prawdziwa kolekcjonerska perła.
Miała nr rej.ONA 7000.
Miłośnicy rajdów z pewnością pamiętają to auto.
Lubiłem teź model 185 Carlos Seinz.
Wszystkie doładowne czteronapędowe Celiki świetnie latały bokiem..
Corolla T Sport była naprawdę szybka .
Znam i osobiście naprawiałem taką po omyłkowej redukcji z 6 na 2 zamiast na 4.
Siły były tak duże że pękła obudowa sprzęgła.
Motor do wymiany.
Podczas prezentacji w Polsce jeździłem nią na zmianę z kolegami i powiem, że na ciasnymi torze bez rewelacji.
Po całym dniu zniknęły nowe opony, a rura wydechową na środkowym odcinku pękła jak odcięta.
Na tym samym pokazie prezentowany był Yaris T Sport i ten samochodzik zrobił na mnie wrażenie.
Szybki przewidywalny w zakrętach i łukach.
Z Toyotą mam do czynienia od połowy lat osiemdziesiątych i mimo, że po drodze miałem nieraz bardzo ciekawe auta, to na codzień jeżdżę Aurisem.
A ile to chleje takie uturbione?
Bo z turbiną (nie z Roots'em ani dynamicznym wirnikowym) teoretycznie powinno mniej niż wolny ssak.
Po mojemu tylko turbina (dobrze jest, jeśli wspomagana elektrycznie) ma sens.
Z turbiną pali mniej. Jeździłem kiedyś służbową Meganką z dizlem 1,9 i turbo. Kolega miał taką samą ale bez turbo. Oprócz tego, że była troszkę bardziej mułowata niż turbo, to paliła trochę więcej.
Ale z drugiej strony jak ktoś dokłada sprężarkę (wszystko jedno jaką) do auta które w wersji wolnossącej ma prawie 200KM, to raczej nie po to, żeby dostojnie toczyć po bocznych drogach. Będzie deptał, gdzie tylko to będzie możliwe. I zbiornik paliwa będzie się opróżniał jak spłuczka sedesowa. I z turbo będzie palił sporo więcej niż bez (bo będzie miał radochę).
Jest jeszcze 3 opcja. Producent wstawi do auta silnik turbodoładowany o takiej samej mocy jak wolnossak, ale o mniejszej pojemności (downsizing). I przy podobnym stylu jazdy będą paliły podobnie. Ford Fiesta ST z silnikiem 1,6l i mocy ok 180 KM palił mniej więcej tyle samo co moja Celica. Przy podobnym stylu jazdy. Przy spokojnej jeździe ok 8l/100 km. Ale jak się wcisnęło magiczny przycisk miedzy fotelami, to też potrafił dać radochę :D
Czyli podsumowując, można powiedzieć, że wolnossak i turbo palą podobnie: ile się wleje do baku, tyle spalą.
Czyli jednak da się uturbic silnik o wysokim stopniu sprężania. Czytałem kiedyś artykuły o dokładaniu sprężarki do Celi gen VII i zawsze pisali, ze trzeba po pierwsze obniżyć stopień sprężania. Jak widać, nie jest to konieczne.
Zawsze się człowiek czegoś nowego dowie :-)
Na pewno zostaje jakoś odprężony.
W ameryce lepiej sobie opanowali krzesanie z niego mocy, 1000 KM z turbo już widziałem, niczym z 2JZ z Supry.
U nas raczej podchodzą do niego jak pies do jeża, bo rzadko kto go zna.
A jakie praktyczne korzyści w ten sposób osiągnę?
Lepiej ci się będzie zbierał od dołu, bo na ten feler kuleje ta jednostka, trzeba ją kręcić, żeby to szło, a tym eko 'babolem' jest jeszcze dodatkowo zduszona, żeby była cichsza, i mniej spalała a co za tym idzie, mniej syfiła przy obrotach 'zwykłych'.
Jeżdżę bez tego 10 lat.
W tym samochodzie, malutkim, w którym włożony jest objętościowo-gabarytowo duży silnik pod maskę, nie ma gdzie ręki włożyć, mysz się nie prześliźnie, tyle upakowane i tak mało miejsca wokół niego, że jest tak cholernie gorąco przez to, że latem to wentylator sie nie zatrzymuje, gorąc dociera tez oczywiście do dolotu, i chyba najlepszym chyba co można zrobić, to zastosowanie cold air intake z wywalonym filtrem w nadkole, by zaciągał chłodniejsze powietrze.
Sam sie nad tym zastanawiam.
Na domiar złego, w tym samochodzie przepustnica jest podgrzewana silnikowym chłodziwem, zimą fajnie bo ci klapka przepustnicy nie zamarznie, ale latem jeszcze bardziej ci podgrzewa wtłaczane powietrze, a to nie jest dobre.
Auto w upały potrafi przez to spuchnąć, i traci trochę mocy.
A-grupowa Celica w Rajdach zgodnie z regulaminem miała 300KM.
Taka sama w Rallycrosie ok.600 i do setki 2,5 sekundy.
Te amerykańskie konie to specyficznie mierzone.
- « pierwsza
- ‹ poprzednia
- …
- 477
- 478
- 479
- 480
- 481
- 482
- 483
- 484
- 485
- …
- następna ›
- ostatnia »











Nie wiem, co wstawiali do Lotusa, ale jeśli to był silnik Toyoty i doładowany, to raczej to była wersja z tej słabszej wersji Celi (ok 140KM) a nie z naszych. Bo wersja VVTLi (variable valve timing & lift) ma stopień sprężania ok 1:11 (o ile dobrze pamiętam). To się nie bardzo nadaje do uturbienia. Do tego potrzebne są silniki bardziej odprężone, czyli właśnie takie jak w słabszej wersji. Chyba że, Toyota robiła dla Lotusa hybrydę, silnik z niższym stopieniem sprężania ale z zamontowanym VVTL. Ale to juz moje gdybanie.
W wersji wolnossącej oczywiście mogli jak najbardziej wstawiać VVTLi
Chyba ten sam, u mnie odcięcie jest trochę ponad 8000 rpm. Ale lekko poniżej 6000 rpm silnik wchodzi w fazę zwiększonego skoku zaworów i dostaje kopa ok. 20 dodatkowych koni (prawie pionowo na krzywej). I na niższych biegach czuje się jak fotel wciska się w plecy.