M601SD "Marcin" naprawa generalna
- Zaloguj Zarejestruj się by odpowiadać
Ano właśnie - ciągle działa i nie ma zamiaru przestać.
To bardzo cenna cecha wielu sprzętów z tamtych czasów - noszą zwykle znamiona uczciwości i rzetelnej roboty. A tymczasem zanosi się na to, że za 10 czy 15 lat już nikt nie będzie nawet znał znaczenia tych pojęć.
Niestety ale Akai z tamtych czasów miało jedną zasadniczą wadę, która ujawniła się po jakichś 20 latach - tranzystory 2SC458. Jak masz stary sprzęt Akai z tymi tranzystorami, nie ważne czy to kaseciak, szpulowiec czy coś innego, wymieniaj te tranzystory w ciemno. Dobrym zamiennikiem jest 2SC1845.
Witam Kolegów,
magnetofony Marcin przewijały się w moim życiu kilka razy.[...]chciałbym w tym miejscu zapytać, czy mógłbym poddać kuracji odmładzającej również moje dwa egzemplarze?
Przy okazji - czy znane jest Wam nazwisko Włodzimierz Kozłowski? Wydaje mi się, że jest on jakoś zamieszany w historię Marcina.
Mam odczucie, że po dotąd przeprowadzonych generalnych naprawach Marcinów jestem już w stanie doprowadzić każdego do stanu pełnej świetności (z poprawieniem fabrycznych niedoróbek włącznie, ale o tym później; są takowe niestety choć nieliczne i ich autorem jest konstruktor/biuro konstrukcyjne z Sanyo) - tak więc zapraszam na warsztat. Dobrze, że dwa na raz bo to skraca czas wykonania standardowych operacji i obniża koszty.
Dziękuje za dobre słowa, cieszę się, że Koncerty nadal służą. Pamiętam, że 3201 miał głowice w tak doskonałej kondycji, że nagrywałem na nim taśmy testowe. Może przydałby im się jakiś mały szybki przeglądzik ? Jest gwarancyjnie gratisowy, na poczekaniu ok. 1...2 godzinki.
Niestety ale Akai z tamtych czasów miało jedną zasadniczą wadę, która ujawniła się po jakichś 20 latach - tranzystory 2SC458. Jak masz stary sprzęt Akai z tymi tranzystorami, nie ważne czy to kaseciak, szpulowiec czy coś innego, wymieniaj te tranzystory w ciemno. Dobrym zamiennikiem jest 2SC1845.
Dzięki za poradę, takie bywają bezcenne ;-). A dokładniej to konkretnie cenne ;-) dla zawodowego serwisanta ;-).
Wychodzi znów na to, że nie tylko CEMI miało takie wpadki z mocno opóźnionym zapłonem jak BC14x, Japońce też dawali ciała.
Cudze chwalicie, swego nie znacie... A jeszcze weźcie pod rozwagę warunki i okoliczności, w których działali wówczas Polacy i Japończycy. W naszych warunkach PRL-u to oni niewiele mieliby do powiedzenia. Chyba, że sepuku, to tak...
Na okrasę: chyba lepiej wygląda podświetlenie wskaźnika dwiema żarówkami niż jedną pod warunkiem ich właściwego ustawienia, co nie jest sprawą całkiem prostą. Uzwojenie transformatora zasilające te żarówki jest nawinięte drutem 0,30 mm, więc można bez obaw obciążyć go prądem 5 x 50 mA. Ta piąta żarówka to podświetlenie kasety.
Mógłbyś wrzucić tu resztę tego schematu albo linka gdzie on jest w sieci?
Po mojemu to wcale nie jest taki prostacki jak na tamte czasy.Proszę bardzo...
Zgadzam się, że jak na drugą połowę lat siedemdziesiątych, to nie jest to takie "prostackie". Szczególnie, że ciągle działa, prawie 50 lat później.
A zerknij sobie na schemacik sterowania silników szpulek...
Na "dzień dobry" to oczopląsu można dostać ;-)
Teraz to scalony i z głowy. Całą czarną robotę odwalają projektanci takiego scalaka. My go kupujemy za grosze, bo leci serią milion albo pięć milionów sztuk i jedna wychodzi taniutko, 100...500x taniej niż równoważny układ dyskretny.
Ale jak się taki sp...zepsuje, to jest jęk i ból głowy. Dyskretny prawie zawsze naprawisz.
A zerknij sobie na schemacik sterowania silników szpulek...
Na "dzień dobry" to oczopląsu można dostać ;-)
Teraz to scalony i z głowy. Całą czarną robotę odwalają projektanci takiego scalaka. My go kupujemy za grosze, bo leci serią milion albo pięć milionów sztuk i jedna wychodzi taniutko, 100...500x taniej niż równoważny układ dyskretny.
Ale jak się taki sp...zepsuje, to jest jęk i ból głowy. Dyskretny prawie zawsze naprawisz.
Jak te urządzenia były projektowane i produkowane, to mało kto myślał, że będą działać przez 50 lat i ktoś będzie jeszcze chciał je naprawiać po tak długim czasie. Dlatego też stosowano coraz to nowsze technologie. Doprowadziło to do tego, że powstało pojęcie "unobtanium", czyli (głównie) układy scalone zaprojektowane do specyficznych funkcji, które nie są już produkowane. Takim popularnym przykładem jest TCA561 (używany w Revox'ach i Studer'ach A-700, A-67, B67). Chociaż ktoś ostatnio wykonał prototypowy zamiennik (na zdjęciu). Wiele funkcji tego układu można było wykonać przy pomocy elementów dyskretnych czy prostych bramek logicznych, ale nie było to tak eleganckie.
Wychodzi znów na to, że nie tylko CEMI miało takie wpadki z mocno opóźnionym zapłonem jak BC14x, Japońce też dawali ciała.
Cudze chwalicie, swego nie znacie... A jeszcze weźcie pod rozwagę warunki i okoliczności, w których działali wówczas Polacy i Japończycy. W naszych warunkach PRL-u to oni niewiele mieliby do powiedzenia. Chyba, że sepuku, to tak...
Ja myślę, że we wszystkich krajach i we wszystkich dziedzinach były podobne wpadki, więc nie ma co się samobiczować. Jeśli chodzi o technologie audio, to nawet mam zamiar wystartować nowy wątek na temat technologii, które były bardzo obiecujące, ale jak zostały wdrożone, to niewiele z tego wyszło. Z różnych względów. Nie wiem tylko czy Unitra Klub jest właściwym forum do tego rodzaju dyskusji.
Teraz to scalony i z głowy. Całą czarną robotę odwalają projektanci takiego scalaka. My go kupujemy za grosze, bo leci serią milion albo pięć milionów sztuk i jedna wychodzi taniutko, 100...500x taniej niż równoważny układ dyskretny.
Ale jak się taki sp...zepsuje, to jest jęk i ból głowy. Dyskretny prawie zawsze naprawisz.
Trzeba było to powiedzieć tym co tworzyli V640 i chodzi mi o HLY7006. Tak to układ hybrydowy nie scalony, ale również może być spalony. A nie gadanie że "teraz to im się nie chce dobrze projektować na piechotę". Teraz to każdy mądry.
A tak na marginesie mam rozumieć z tym HLY, że najpierw zrobiono go na piechotę a później w hybrydę przekształcili? Bo tak wyczytałem z historii V640.
[...] Doprowadziło to do tego, że powstało pojęcie "unobtanium", czyli (głównie) układy scalone zaprojektowane do specyficznych funkcji, które nie są już produkowane. Takim popularnym przykładem jest TCA561 (używany w Revox'ach i Studer'ach A-700, A-67, B67). Chociaż ktoś ostatnio wykonał prototypowy zamiennik (na zdjęciu). Wiele funkcji tego układu można było wykonać przy pomocy elementów dyskretnych czy prostych bramek logicznych, ale nie było to tak eleganckie.
Nie potępiam układów scalonych, nie zwariowałem tak całkiem ;-).
Ale za tę robotę ze zdjęcia to szacunek dla Twórcy.
Ja myślę, że we wszystkich krajach i we wszystkich dziedzinach były podobne wpadki, więc nie ma co się samobiczować. Jeśli chodzi o technologie audio, to nawet mam zamiar wystartować nowy wątek na temat technologii, które były bardzo obiecujące, ale jak zostały wdrożone, to niewiele z tego wyszło. Z różnych względów. Nie wiem tylko czy Unitra Klub jest właściwym forum do tego rodzaju dyskusji.
To byłby bardzo ciekawy i pouczający wątek, rozpocznij bezzwłocznie!!!
Możesz podeprzeć się fundamentem patriotycznym jakby co ;-).
Tym bardziej, że przydałoby się tu jakieś ożywienie bardziej esencjonalnym tematem niż te ostatnio najaktywniejsze ;-).
Miniaturyzacja to jedno. Ale powtarzalność to drugie. Wsadzasz taki scalak sprawny w miejsce zepsutego i produkcja jedzie dalej. Nie trzeba układu stroić, dobierać elementów, naprawa też jest prostsza, bo masz plug and play i urządzenie działa dalej. Pomijam już takie niuanse typu stabilność temperaturowa. A że ktoś opracował specjalizowany układ do jakiegoś celu? Dziś jest tak samo, tylko że nawet nie znamy oznaczeń, bo albo są one zmazywane, albo nanoszone jakieś "lewe".
Poza tym. Układy hybrydowe bardzo często budowano wtedy, kiedy nie było takiego w formie scalonej. W czasach kiedy V640 produkowano, dziś zresztą też, mimo 50 lat postępu, zamiennik 1:1 nie istnieje. A przecież to jedynie wzmacniacz operacyjny plus prosty zasilacz ujemnego napięcia.
Trzeba było to powiedzieć tym co tworzyli V640 i chodzi mi o HLY7006. Tak to układ hybrydowy nie scalony, ale również może być spalony. A nie gadanie że "teraz to im się nie chce dobrze projektować na piechotę". Teraz to każdy mądry.
A tak na marginesie mam rozumieć z tym HLY, że najpierw zrobiono go na piechotę a później w hybrydę przekształcili? Bo tak wyczytałem z historii V640.
Zdaje się, że tak właśnie było. Stoi u mnie kilka V640 w oczekiwaniu na to samo, co zrobił ten gość w Revoxie.
Nie znałem tych misiów od V640, ale i tak bym chyba nic nie mógł powiedzieć, bo w grę wchodziła m.in. także nowoczesność i postęp techniczny jako przejaw znaczenia Naszego Kraju w Świecie.
[...] A przecież to jedynie wzmacniacz operacyjny plus prosty zasilacz ujemnego napięcia.
Jeszcze ten duofecik na wejściu... Reszta to pikuś. Są oferowane tego typu podwójne parowane (?) fety, ale dość drogo i niewiadomej jakości.
Kupował Ktoś z Was takie ?
Na danie główne z okrasą: to chyba nagminna ciężka usterka w Marcinach - popękany od "starości" (pewnie relaksacyjne uwalnianie naprężeń albo coś podobnego) wirnik kubkowy silnika BLDC napędu przesuwu. Wraz z nim popękał także magnes nadajnika sterującego, współpracujący z czujnikami indukcyjnymi (to te trzy ceweczki na "szpuleczkach" ferrytowych, zalane żywicą, widoczne na czole stojana). Takie mają dużą przewagę niezawodności nad hallotronami, choć są droższe i dają trochę niewygodny w kształcie sygnał, zbliżony do sinusa.
Identyczne usterki naprawiałem w dużych Akai, tam koła zamachowe i elementy silników były z bardzo podobnego stopu, prawdopodobnie ZnAlSi, popękane były tak samo jak tu na zdjęciu tarczka czołowa wirnika.
Deformacja pola popękanego magnesu powoduje anomalie w sygnale sterującym silnikiem, czego skutkiem jest niestabilność prędkości obrotowej i zwiększony pobór prądu. Ponadto wirnik traci centryczność osadzenia na wałku, silnik mocno drży od niewyrównoważonych mas wirujących. Być może właśnie ta usterka była powodem widocznej na filmiku nierównomierności przesuwu.
Jedynym sposobem naprawy jest całkowite usunięcie tego popękanego elementu, wykonanie nowego z duralu lub mosiądzu, wykonanie nowego magnesu, zmontowanie całości i dokładne wyważenie wirnika.
- « pierwsza
- ‹ poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- …
- następna ›
- ostatnia »
















Ano właśnie - ciągle działa i nie ma zamiaru przestać.
To bardzo cenna cecha wielu sprzętów z tamtych czasów - noszą zwykle znamiona uczciwości i rzetelnej roboty. A tymczasem zanosi się na to, że za 10 czy 15 lat już nikt nie będzie nawet znał znaczenia tych pojęć.
Zapłaciłeś wtedy za coś prawdziwymi pieniążkami i dostałeś prawdziwie zrobione urządzenie. Teraz płacisz nieświadomie po to, żeby musieć zapłacić jeszcze raz lub kilka razy za to samo + zawracanie głowy i zamęt, a często i duży kłopot. Te ostatnie trzy "wartości" dostajemy przymusowo w bonusie, na wieczystą wyłączność.
Dziękuję za link, zaraz sobie popatrzę jak to dawniej robiło się urządzenia na sto lat użytkowania.
Takie luźne myśli mam odnośnie naprawy Marcina z filmiku: widać na częstościomierzu oscyloskopu, że częstotliwość 315 Hz z kasety testowej do ustawiania prędkości przesuwu jest niestabilna. To po co ustawiać coś, czego nie można być pewnym, bo widać jakieś niedomaganie układu mechanicznego ? Dokładniej to pewnie suche łożyska, może zużyty pasek a może feler w układzie przesuwu (rolka dociskowa jako pierwsza podejrzana). Zasada generalna przy naprawie magnetofonu, obojętnie jakiego: najpierw doprowadzamy mechanikę do stanu poprawnego działania, tam ma być wszystko bez zarzutu, a dopiero potem robimy elektronikę i regulacje. Z niesprawną mechaniką wszelkie ustawienia elektroniki są niepewne lub wręcz niepoprawne.
Żeby naprawa była dobrze zrobiona to niczego istotnego nie można pominąć. Na przykład takich drobiazgów jak na fotkach poniżej: