Kondensatory ELWY - Podwyższona pojemność.
- Zaloguj Zarejestruj się by odpowiadać
Uwzględniając zacofanie ery Gomółki to taka Elizabeth była miodem. Po za tym otrzymaliśmy wiele pobocznych technologii przetwarzania mechanicznego jak produkcja profili aluminiowych, szczotkowane aluminium, nowe elektrolity, czy licencja ALPS itp. Wiadomo początki nie były łatwe i czasem to trwało. Niestety Marcin jak i jego klony serii 6 nie weszły do produkcji seryjnej ze względu na zbyt drogie koszty.Elizabeth i Marcin to czyste Sanyo. Po wpadce i kociokwiku z Elizabetką nie daliśmy sobie wcisnąć niezbyt udanego projektu Marcina. 1000 sztuk złożono w mękach z gratów nadesłanych, niezbyt do siebie pasujących. Pisałem gdzieś o tym evencie dokładniej.
Uwzględniając zacofanie ery Gomułki to taka Elizabeth była miodem.
I to z orzeszkami :-).
Składali głównie więźniowie we Wrocku na Klęczkowskiej, najdłuższej ulicy w Polsce*. Pracochłonność montażu była zatrważająca, do tego połączenia owijane nie wiadomo po co, chyba dla mody i prestiżu. Ale prezencja pierwsza klasa (światowa!), działanie takie sobie...
Importowane FETy 2SK41E (w a.r.cz. tam chodziły) można było potem kupić w sklepie, nawet dość tanio.
Ja do tej pory słyszę pracę odchylania linii , charakterystyczny "terkot" ramki (50Hz ale nie sieć tylko z wyższymi harmonicznymi) , jak również czuję wibrację silników z niewyważonymi wirnikami dlatego drażni mnie jak ktoś ustawi "wysokie" na full i nie słyszy że gra w przesterze a potem pisze że same spaliły się wysokotonówki ...
W Jowiszu akurat przetwornica pracowała synchronicznie z układem odchylania bo odchylanie "tyrystorowe" wymagało zasilania impulsowego a nie ciągłego .
A widzisz, nie wiedziałem że o to chodziło. Myślałem, że między innymi o redukcję zakłóceń.
Tak czy inaczej, dalej uważam iż był to dość nowoczesny TV jak na tamte czasy.
do Artur K.
"Śruba" - w domyśle gwint M3 - ale o jakiej klasie wykonania gwintu mówisz?
Hehe, czułem że gdy użyję takiego porównania, to pewnie trzeba będzie się tłumaczyć. :)
Nie ma znaczenia o jakiej klasie wykonania mówię, myślę że moje intencje były dość oczywiste.
Kondensatory jak i każdy inny element czy to elektroniczny, czy mechaniczny mają swoją tolerancję wykonania/dokładności. Dopóki rzeczywiste parametry mieszczą się w tej tolerancji to wszystko jest ok, natomiast jeśli się nie mieszczą w którąkolwiek stronę to należy uznać że element jest wadliwy.
Natomiast jeśli chodzi o Elizabeth - nie znam dokładnej historii modelu, ale moim zdaniem sekcja tunera to jedno z najlepszych rozwiązań tunera jakie kiedykolwiek produkowaliśmy. Jedynie do dekodera stereo można mieć pewne zarzuty. Mój egzemplarz po prawidłowym zestrojeniu odbiera sporą ilość stacji bez anteny, niektóre nawet w stereo czego nie można powiedzieć o wielu innych (w tym zagranicznych) tunerach).
Natomiast sekcja m.cz. no cóż, widziałem lepsze. :)
Nie mniej całe urządzenie należy uznać za udane. Niepotrzebnie natomiast próbowano to potem przebudowywać i tworzyć wynalazki - Elizabeth mono, czy Cezar Quardo.
Natomiast jeśli chodzi o Elizabeth - nie znam dokładnej historii modelu, ale moim zdaniem sekcja tunera to jedno z najlepszych rozwiązań tunera jakie kiedykolwiek produkowaliśmy.
Natomiast sekcja m.cz. no cóż, widziałem lepsze. :)
Nie mniej całe urządzenie należy uznać za udane. Niepotrzebnie natomiast próbowano to potem przebudowywać i tworzyć wynalazki - Elizabeth mono, czy Cezar Quardo.
Z tym trzeba się zgodzić, przestrojona na 88-108 MHz odbiera teraz na UKF ponad 20 stacji w lokalizacji, gdzie w ogóle mało które inne radio działa.
Szumu dekodera stereo nie potrafiłem zmniejszyć do zadowalającego poziomu.
M.cz. faktycznie takie sobie, ale konstrukcja mechaniczna to już wyraźnie bardzo "taka sobie". Żeby dostać się do potencjometrów, które zresztą dość szybko mają dość, trzeba rozpruć prawie wszystko.
ale konstrukcja mechaniczna to już wyraźnie bardzo "taka sobie". Żeby dostać się do potencjometrów, które zresztą dość szybko mają dość, trzeba rozpruć prawie wszystko.
Całkowicie się zgadzam, a przecież to konstrukcja zachodnia licencyjna.
To druciarstwo w środku. Osobiście konstrukcję naszej królowej oceniam nisko.
ale konstrukcja mechaniczna to już wyraźnie bardzo "taka sobie". Żeby dostać się do potencjometrów, które zresztą dość szybko mają dość, trzeba rozpruć prawie wszystko.
Mechanika faktycznie szału nie robi. Pamiętam, że wymyśliłem jakiś patent aby dostać się do potencjometrów barwy bez ściągania linki napędu skali. Nie było to proste, ale wolałem się nakombinować niż ściągać linkę i potem kombinować jak ją założyć. :)
przecież to konstrukcja zachodnia licencyjna.
To druciarstwo w środku.
Pewien kabaret wyjaśnia tego typu zjawiska w prosty sposób:
"Co z tego, że Pan to mierzył trzy razy, jak układałem ja i to raz".
Tak naprawdę chyba do dziś nie znaleziono identycznego odbiornika firmy Sanyo. Uważa się, że pierwowzorem mógł być DCX2500 który jest podobny ale jednak nie taki sam. Zresztą podobnych jest wiele. Wydaje się więc, że Japończycy sprzedali tzw. "know-how", a nie konkretny model który sami produkowali.
Poza tym Japończycy też mają swoje za uszami jeśli chodzi o mechanikę (o elektronikę zresztą też).
Z zakładaniem linki nie jest tak źle.
Ja również za pierwszym razem okleiłem i cudowałem aby mi to nie spadło.
Następnie serwisówka i miałem odwrotnie odbiornik, a później spróbowałem odwrotnie i okazało się że wszystko jest opisane jak należy i nie jest to takie trudne.
Ja już się tego nie obawiam, natomiast te owijane połączenia ... ilość tych połączeń...
Pozdrawiam
Zakładałem linkę ze 2-3 razy jak wymieniałem agregat albo potencjometr z nim sprzężony. Wiem że to nie jest lot w kosmos bo nawet bez serwisówki da się to zrobić zapisując sobie ile zwojów na którym kole i w którą stronę nawinięte (zresztą właśnie tak robiłem), nie mniej nigdy nie udało mi się tego zrobić za pierwszym podejściem. Z tego powodu jeśli tylko mogę wykombinować coś aby nie ruszać linki, to wolę kombinować. :)
- « pierwsza
- ‹ poprzednia
- …
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
- następna ›
- ostatnia »









Dzięki :-).
Jak byłem młody (daaawno temu), to słyszałem każdy pracujący lampowy OTV nawet przez drzwi mieszkania, na klatce schodowej. Dziwiłem się, że nie wszyscy to słyszą. Potem dowiedziałem się czegoś z laryngologii (słowa "geriatria" nie było w powszechnym obiegu ;-)) i zdziwienie minęło.